|
Po finałach Mistrzostw Francji Weteranów, które odbyły się w czerwcu 2008 w Massy, spotkaliśmy się z kilkoma zawodnikami, którzy zajęli najwyższe miejsca na podium: legenda Jibé Tribout, jego żona Valérie oraz Isabelle Laffont. Była to dobra okazja, aby porozmawiać o minionych zawodach, opowiedzieć o swoim spojrzeniu na wspinaczkę, a także o planach.
W jakim wieku zaczęliście się wspinać? Ile już lat się wspinacie?
Jibé Tribout: Zacząłem w wieku 7 lat, więc uprawiam ten sport już od 40 lat! Moją pierwszą parę butów zakupiłem 39 lat temu!
Valérie Tribout: Ja wspinam się od 20 lat, ale prawdziwe postępy uczyniłam dopiero, kiedy spotkałam Jibé.
Isabelle Laffont: Zaczęłam w wieku 19 lat, więc wspinam się w sumie od 23 lat.
Wasze wrażenia na gorąco po dobiegającym końca finale Mistrzostw Francji? Jakie macie samopoczucie?
Jibé: Świetne zawody, doskonale przygotowane, jestem przyjemnie zaskoczony. Były piękne drogi, spektakl na koniec... Natomiast jeśli chodzi o moje samopoczucie... Na początku, przygotowując się do tych zawodów, sądziłem, że wiem, czego się po sobie spodziewać, miałem nadzieję zająć miejsce na podium... Jednak potem w miarę jak czas płynął, zmieniłem zdanie. Im bardziej zawody się przybliżały, tym większą czułem presję i uświadomiłem sobie, że być może nie uda mi się wygrać. Szczególnie, kiedy zobaczyłem listę zapisanych. Jestem zatem bardzo zadowolony, że jednak dałem radę!
Valérie: Nie miałam potrzeby wygrywać. Dla mnie takie zawody były czymś zupełnie nowym. Próbowałam dać się z siebie wszystko. To były super zawody, które spowodowały, że nagle poczułam się zmotywowana do Valence (przyszłe mistrzostwa Francji Weteranów, które będą miały miejsce w listopadzie 2008). Co więcej, znalazłam rywalkę, więc muszę trenować z całych sił. (śmiech)
Isabelle: Uważam, że zawody zostały świetnie zorganizowane, że to była oryginalna i interesująca inicjatywa. Zawody weteranów mają swoją przyszłość i warto je kontynuować. Na razie nie startuje zbyt wiele kobiet (jedynie sześć zawodniczek podczas tej pierwszej edycji), ale myślę, że w zawodach w Valence weźmie udział o wiele więcej. Gratulacje z powodu otwarcia tej imprezy. Jean Le Névé, pomysłodawca zawodów, wreszcie zrealizował w piękny sposób swój projekt.
Czy przygotowując się do tych zawodów mieliście specyficzny trening?
Jibé: Specyficzny trening to nie jest właściwe określenie. Miałem zakreśloną datę w kalendarzu – 7 czerwca – i pod nią podpis: Mistrzostwa Francji Weteranów w Massy, bardzo chciałbym wygrać! Więc oczywiście miałem nadzieję, że będę w formie i że będę robił wszystko, aby tak się stało. Na przykład, na trzy dni przed zawodami przestałem pić wino. To był dla mnie duży wysiłek! (śmiech) Szczerze mówiąc, mimo moich przygotowań, miałem lepszą formę dwa miesiące temu. Wydaje mi się, że nieco spadła mi wydolność. Ale tak czy inaczej dzisiejsza forma była wystarczająca, aby wygrać.
Valérie: Jeśli chodzi o mnie to jestem mistrzynią w trenowaniu samej siebie! (śmiech) Wystarczyło mi regularne bulderowanie. Robiłam to ze stałą częstotliwością i intensywnością, z wyjątkiem poprzedniego weekendu, kiedy to pierwszy raz w tym roku pozwoliłam sobie na wyjazd w skały.
Isabelle: Mój przypadek jest zupełnie inny. Tego roku w Massy została utworzona ekipa weteranów. Nie trenowaliśmy jedynie do tych zawodów, ale, jak powiedział Jibé, to data, która liczyła się w kalendarzu. Miałam ochotę wygrać, ale nie byłam pewna czy jestem w stanie.
Uczestniczyliście w pierwszych Mistrzostwach Francji Weteranów, czy chcielibyście ponownie wziąć udział w podobny zawodach?
Jibé: Będę miał okazję ponownego wystartowania jeszcze tego roku podczas zawodów regionalnych i międzynarodowych. Miałem dobrą pozycję w rankingu na czas Mistrzostw Francji Seniorów, ale niestety nie mogłem w nich uczestniczyć z powodu terminu. Więc po tej rezygnacji, było dla mnie oczywiste, że wezmę udział w Mistrzostwach Francji Weteranów. To pewne, że nie będę spędzał mojego życia na braniu udziału w zawodach, ponieważ moją prawdziwą pasją jest prowadzenie trudnych dróg w skałach. Jednak atmosfera Mistrzostw Weteranów jest tak wspaniała, że mam ochotę wziąć w nich udział ponownie.
Valérie: Brałam udział w tak niewielkiej liczbie zawodów, że nie chcę wchodzić na stałe w krąg seniorów. To trochę zbyt ograniczające dla mnie. W podobny sposób traktuję bulderowanie - nie chcę redukować swojej aktywności tylko do takiej praktyki. Dla mnie rzeczą najważniejszą jest, aby to wszystko sprawiało przyjemność. To właśnie jest dla mnie siłą w zawodach podobnych do Mistrzostw Weteranów - towarzyszy im zarówno rywalizacja jak i radość.
Isabelle: Powoli zaczynamy hierarchizować zawody weteranów, co powoduje, że mam ochotę wziąć w nich udział ponownie. W seniorach poziom wzrósł niesamowicie przez ostatnie piętnaście lat. Niektórzy zawodnicy są teraz bardzo mocni. Rywalizacja w kręgu weteranów, który zaczyna się konstytuować, bardzo mnie motywuje.
Ponad dwadzieścia lat od manifestu dziewiętnastu, jakie macie spojrzenie na ewolucję zawodów?
Jibé: Nie wypieram się niczego, co napisałem w tym manifeście, ponieważ według mnie teraźniejszość przyznała nam rację! Mamy dziś bardzo wiele osób, które praktykują buldering i tych, którzy zajmują się tak zwaną wspinaczką outdoorową oraz coraz bardziej rosnącą grupę osób nie startujących w zawodach. W Manifeście napisaliśmy, że większość ludzi nie uczestniczy w zawodach i dzisiejsza rzeczywistość potwierdza tę tezę. To nie znaczy, że zawody nie są wystarczająco atrakcyjne, ale że - zarówno zawody jak i wspinaczka poza zawodami - powinny móc współistnieć. Głównym przekazem tego manifestu było hasło: współistniejmy, co znaczyło: pozwólmy wspinaczom wspinać się na zawodach i poza nimi. Dziś nadal wiele największych gwiazd nie ściga się o medale. Według mnie organizatorzy powinni postawić sobie pytanie: dlaczego ta grupa nie uczestniczy w zawodach? Moim zdaniem przyczyną jest: niewystarczające nagłośnienie, brak pieniędzy, nie wystarczająco duże show. Dzień, w którym będziemy mogli oglądać podczas zawodów największe gwiazdy, sprawi, że ten sport stanie się bardziej doceniany w mediach. Marzeniem francuskiej wspinaczki powinno być posiadanie wśród młodych wspinaczy takich gwiazd jak Sharma, Ondra, którzy mają po piętnaście lat i osiągnęli już ponadprzeciętny poziom. Niestety żaden francuski wspinacz nie rokuje podobnych nadziei. Przyczynami takiej sytuacji są braki w aktualnym systemie, który nie potrafi generować gwiazd, przez co wspinaczka jako dyscyplina sportowa nie rozwija się...
Valérie: Wspinaczka wraz z eksplozją sztucznych ścianek wspinaczkowych stała się bardzo urbanistyczna. W konsekwencji czego ludzie, którzy wchodzą w krąg wspinaczy, nie znają historii wspinaczki i nie rozumieją jej etosu. My, kiedy zaczynaliśmy, znaliśmy wszystkie nazwiska alpinistów i wspinaczy. Dziś młodzi, którzy osiągnęli już zaawansowany poziom, mają problem, kiedy ich poprosić o wymienienie choć jednego nazwiska mistrza tej dyscypliny. Myślę, że mamy obowiązek wnieść w ich życie pewien etos gór i wspinaczki.
Isabelle: Jestem pełna zachwytu dla tak dużej różnorodności we wspinaczce. Mnie osobiście nie przeszkadza praktyka indoor. Rzeczą, która mnie nieco drażni, jest ewolucja w kierunku coraz młodszego wieku wspinaczy. Trzeba, abyśmy byli bardziej ostrożni, kiedy bardzo młodzi chłopcy i dziewczęta stają się nadzwyczaj dobrzy, a w konsekwencji tego zaczynają mieć problemy psychologiczne i zdrowotne. Widok pewnych patologicznych zachowań młodych wspinaczy poświęcających zbyt wiele czasu wspinaczce, skłania do refleksji...
Jakie są Wasze plany?
Jibé: Próbuję od półtora roku wrócić do wspinania na trudnych drogach. To jest coś, co mnie niesamowicie motywuje. Mam nadzieję, że wytrenuję się na tyle, aby być w stanie ponownie zrobić 8c+. A później daję sobie dwa, trzy lata, aby spróbować z drogą wycenioną na 9a. Ale będę kontynuował współzawodnictwo w kręgu weteranów.
Valérie: Będę dalej wspinać się tak jak teraz. Mam także plany, aby zrobić drogę wycenioną na 8a. Jeśli chodzi o przyszłe Mistrzostwa Francji Weteranów w Valence, jedyny plan, jaki mam, to relaksować się (śmiech).
Isabelle: Dla mnie szczególnie ważne jest opuszczanie regionu paryskiego, aby wspinać się na południu Francji. Zatem planem na najbliższą przyszłość jest wyjazd na południe. Dawno się tam nie wspinałam, a mam na to wielką ochotę. Ale wezmę też udział w przyszłych zawodach weteranów.
Liv Sansoz przystawia się do Just Do It, jaka jest twoja reakcja Jibé?
Jibé: Sprawia mi to wielką radość. To bardzo piękne wyzwanie. Ta droga była zrobiona niewiele razy z powodu swojego położenia, to znaczy odizolowania i wymagającego dojścia. Co więcej Liv ma potencjał, co dobrze wróży jego przedsięwzięciu.
Słowo na zakończenie?
Jibé: Powodzenia dla Kairn (portal, dla którego udzielono wywiadu). Stworzyliśmy kategorię weteranów... Wkrótce mistrzostwa świata! (śmiech) Byłoby super gdyby za dwa lata udało się zrobić mistrzostwa świata weteranów w jakimś niesamowitym miejscu!
Valérie i Isabelle: Wiadomość dla dziewcząt, które przymierzają się do tego, żeby przybyć do Velence: to już całkiem nieźle! (śmiech)
(źródło: kairn.com)
Jean Baptiste-Tribout (Jibé) urodził się w 1961 roku. Jest jednym z najstarszych, nadal praktykujących, wspinaczy. Jego świetna forma utrzymuje się pomimo wieku, co potwierdzają coraz zuchwalsze tegoroczne przejścia Francuza. W lutym 2008 roku pokonał Guerre d'usure wycenioną na 8c. Udało mu się to po raz pierwszy od 12 lat.
Just Do It (5.14c) to droga Jean Baptiste-Tribouta z 1991 roku w Smith Rock (Oregon), pierwsza 8c+ za oceanem. Przez długi czas nie miała amerykańskiego przejścia, którego dokonał dopiero Chris Sharma w 1997 roku. Po szybkich powtórzeniach zaczęło się mówić o obniżeniu jej wyceny do 5.14b. Najbardziej spektakularny był styl 18-letniego David Hume'a, który pokonał drogę zaledwie po 3 próbach i uznał za niewiele trudniejszą od innych w tym rejonie np. Badman 5.14a i White Wedding 5.13d/14a.
Zobacz również:
|