|
W niewielkim włoskim mieście o przydługiej nazwie, ponad dwadzieścia lat temu zrodziła się herezja, która wówczas głęboko podzieliła środowiska wspinaczkowe. W Bardonecchia, bo tak nazywało się miasteczko, zorganizowano w 1985 roku pierwsze europejskie mistrzostwa wspinaczkowe. Tym samym została stworzona pierwsza dyscyplina wspinaczkowa – wspinanie na trudność.
I choć dziś zawody są dla wielu sławnych wspinaczy częścią wspinaczkowego życia, w latach osiemdziesiątych znamienici alpiniści występowali licznie przeciwko pomysłom ich organizowania. Ich bunt przyjął kształt manifestu znanego w historii wspinaczki pod nazwą „Manifestu Dziewiętnastu”. Jego sygnatariusze widzieli w idei organizowania zawodów zagrożenie dla tego wszystkiego, co stanowiło o esencji wspinania. Nie chcieli, aby wspinaczka stała się zwykłym sportem, twierdząc, że w ten sposób zatraci swój metafizyczny charakter.
Jednak pomimo mediacji zwolenników Manifestu, światowa czołówka i nawet sygnatariusze manifestu przybyli w 1985 roku do małej wioski na granicy francusko-włoskiej, aby zmierzyć się ze sobą podczas pierwszych zawodów w historii wspinania. Zwycięzcą został Stefan Glowacz.
Po zwycięstwie Niemca rozegrano kolejne zawody i kolejne, a wspinaczka jak każdy rozwijający się sport, musiała zacząć opracowywać zestaw reguł niezbędnych do „obiektywnego” wyłaniania zwycięzców. Początkowo reguły były płynne. Wahano się, co brać pod uwagę – czas przejścia drogi, styl, ostatni dotknięty chwyt czy też kombinację tych trzech elementów. Niezdecydowanie, brak ustalonych standardów dawały przeciwnikom zawodów nowy oręż w walce o powrót do idei free climbing.
Wraz z ewolucją zasad współzawodnictwa zaczęły pojawiać się pomysły przeniesienia zawodów z terenów naturalnych do obiektów sztucznych i zamkniętych. Jedną z przyczyn była potrzeba dostosowywania miejsc, w których odbywały się zawody, do dużej publiczności, co często łączyło się z wycinką drzew i innymi zabiegami ingerującymi w naturalne środowisko. Kolejnym ważnym powodem były liczne nadużycia wśród zawodników, którzy obserwowali drogi i podejmowali na nich próby przed wzięciem udziału w zawodach.
Z tego względu zawody coraz częściej zaczęły odbywać się w salach gimnastycznych. Prócz wyjątków, takich jak zawody w Arco, które pomimo deszczowych edycji, odbywają się na zewnątrz, pozostała większość ma miejsce na specjalnie do tego przygotowanych sztucznych obiektach.
Powróćmy do kwestii reguł. Przez długi czas międzynarodowe mistrzostwa odbywały się bez wspólnych dla wszystkich zawodów zasad, które pozwoliłyby na obiektywne wyłanianie najlepszych zawodników. Mistrzostwa rozgrywano we Włoszech, Francji, Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych, Anglii i wszędzie tam ustalano od nowa reguły, według których decydowano, kto zostanie zwycięzcą.
Odpowiadająca za ustanawianie i utrzymywanie porządku na poziomie międzynarodowym Międzynarodowa Federacja Związków Alpinistycznych (UIAA) okazała się być niezdolną do ustalenia i ogłoszenia drukiem nowych przepisów.
Do walki o utworzenie nowego ładu w świecie przepisów dołączyła się wreszcie Francuska Federacja Gór (FFM). Jednak wielu jej członków sprzeciwiało się działaniom swojej organizacji. Napięta sytuacja doprowadziła do rozłamu w środowisku. Opozycjoniści utworzyli własne struktury – Francuską Federację Wspinaczki. Nie przetrwała ona jednak długo, ponieważ w wyniku mediacji samego Ministra Sportu grupa buntowników powróciła do matki organizacji, tworząc instytucję do dziś znaną pod nazwą Francuska Federacja Gór i Wspinaczki (FFME).
Przykład rozłamu we francuskim środowisku wspinaczkowych pokazuje jak bardzo sprawa ustalenia przepisów dotyczących zasad współzawodnictwa w międzynarodowych mistrzostwach podzieliła wspinaczy. Ujednolicenie formy zawodów oznaczałoby ostateczne przyznanie wspinaczce statusu sportu, na co wielu nie zgadzało się i do dziś się nie zgadza. Dla tych wspinaczy spełnienie owego scenariusza oznaczało wyzucie wspinaczki z tego, co stanowiło o jej istocie, czyli rezygnację z mistyki gór, z wolności, z pewnej etyki i estetyki.
Podzielone środowisko wspinaczkowe sprawiło, że do ustalania reguł dla wspinaczki jako dyscypliny sportowej, włączyło się we Francji państwo. W miarę jak ścianki wspinaczkowe powstawały we wszystkich regionach Francji, zaczęło przybywać zawodów regionalnych, ponadregionalnych i ogólnonarodowych. Wraz z ich rosnącą liczbą we francuskiej wspinaczce ukształtował się system kwalifikowania zawodników do Mistrzostw Francji. Stały się one okazją do selekcji i wyboru najlepszych francuskich wspinaczy, którzy mogliby reprezentować kraj na arenie międzynarodowej.
Tym samym o doniosłości osiągnięć danego wspinacza w wielu krajach przestały decydować epizodyczne zawody. Tym, co potwierdza jego miejsce w świecie wspinaczkowej rywalizacji sportowej, jest miejsce w rankingu mistrzostw ogólnonarodowych. Z tego też względu wysiłek ustalenia zasad na poziomie międzynarodowym staje się zadaniem dla federacji poszczególnych krajów.
Narodowe systemy określania kompetencji zawodników istnieją już we Włoszech, w Niemczech, w Belgii. Jednak wciąż nie ma wspólnego systemu, który pozwalałby porównywać wyniki zawodników z poszczególnych państw.
W tym miejscu warto poruszyć problem przyszłości wspinaczki. Poza kilkoma gwiazdami ze Stanów Zjednoczonych i Japonii, wspinaczka jest sportem, który silnie rozwija się szczególnie w krajach Europy Zachodniej. Jednak osiągnięcia wspinaczy pokonujących w spektakularny sposób trudne drogi w skałach nie cieszą się już takim zainteresowaniem mediów jak dawniej. Jeszcze niedawno przejścia Patryka Edlingera, Izabeli Patissier czy Katarzyny Destivelle były śledzone przez odbiorców środków masowego przekazu z wypiekami na twarzy. Dziś podobne wydarzenia są już mniej zauważane i doceniane. Media i sponsorzy coraz mniej chętnie podążają za takimi widowiskami, skazując wspinaczkę na zmarginalizowanie. Tym samym drzwi do igrzysk olimpijskich pozostają wciąż zamknięte przed wspinaczem.
Poziom wspinaczy ewoluuje bardzo szybko, a za nim równie szybko pojawiają się i znikają nowe gwiazdy. Pierwsze 6c/7a wyznaczające szczyty kobiecego wspinania zamieniło się w niedługim czasie na 7b/7c, a później 8a. Mężczyźni zdobyli w tym samym momencie nawet 8b. Miejsce schodzącego ze sceny Patryka Edlingera zajął na prawie 10 lat François Legrand. Zawodnik ten wygrywał wszystkie możliwe konkursy, miał ogromny wkład w wiedzę na temat treningu wspinaczkowego, a jednak jego osoba nie cieszyła się takim zainteresowaniem jak jego poprzednik. Obecność Francuza w mediach była nieproporcjonalnie mała w stosunku do jego osiągnięć dla wspinaczki. Uznanie go za osobę niewystarczająco medialną przesądziło o porażce wspaniałego wspinacza w środkach masowego przekazu.
Podobne zjawisko można zaobserwować w świecie wspinaczki kobiet. Osiągnięcia Isabelle Patissier czy Catherine Destivelle zostały bardziej zapamiętane niż dużo przecież trudniejsze drogi robione przez Liv Sansoz, Katię Brown, Angeli Eiter, Sandrinę Levet czy Muriel Sarkany.
Biorąc pod uwagę całą historię wspinaczki, jej początkowy sposób pokazywania w mediach pozostaje nieodkrytą tajemnicą, dlaczego sport ten nie istnieje w zbiorowej świadomości na taką skalę jak inne dyscypliny. Ten brak wyraźnego zainteresowania negatywnie wpływa na rozwój wspinania jako sportu. W związku z czym wspinacze, którzy są zarazem sportowcami, nie mogą jak inni sportowcy czerpać dochodu ze swojej pasji. Wielu zawodników prezentujących światowy poziom otrzymuje wynagrodzenie będące poniżej stawki zasiłku dla bezrobotnego.
Wyjaśnienie tej sytuacji jest złożone i... zarazem proste. Wspinaczka jest stosunkowo młodym sportem, którego zasady kształtują się zaledwie od 20 lat. Przed nami jeszcze długa droga nim zawody wspinaczkowe otrzymają status prawdziwego wydarzenia sportowego. Do tego czasu wspinanie musi rozwinąć się na wszystkich kontynentach. Kolejnym etapem będzie przekonanie komitetu olimpijskiego do włączenia wspinaczki do dyscyplin olimpijskich. To osiągnięcie sprawi, że rozwój wspinaczki wspomogą duże pieniądze, które pozwolą sportowi jeszcze szybciej ewoluować.
Już dziś struktury wspinaczkowe są coraz liczniejsze, rozwijają się kadry trenerskie. Być może, aby przekonać komitet olimpijski potrzeba zdynamizować zawody, dzięki czemu staną się atrakcyjniejszym spektaklem dla publiczności. Póki co podobnym działaniom sprzeciwiają się tradycjonaliści, wierni obrońcy zachowania tego sportu w takiej formie w jakiej powstał on 20 lat temu.
(źródło: grimporama.com)
Zobacz również:
|
| sonda bleeee | głupia sonda, nie lubię sond, a w tym przypadku nie ma o co pytać. Oczywiście, że zawody zabijają ducha wspinaczki. nie ma się nad czym zastanawiać. to sport dumny ze swojego zawodowego amatorstwa i tak ma być!  |
| |
no popatrz, niby "oczywiste" a jakoś nikt tej opcji nie wybiera. zresztą Ty też nie wybrałeś  |
| |
| sonda bleee, cd... | nie wybrałaś - to po pierwsze (kosma nie brzmi kobieco? ), po drugie - nie głosowałam w sondzie, po trzecie - większość głosuje w sposób umiarkowany - to normalne, po czwarte - lepiej byłoby zapytać, "czy bierzesz udział w zawodach", o! i tu byś się dowiedział, że ci, co odpowiedzieli: "są potrzebne, ale skały są ważniejsze", nie mają ochoty na współzawodnictwo, natomiast z wielką przyjemnością jadą z ekipą znajomych w skały, żeby miło spędzić RAZEM czas. taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę... |
| |
| imprezy | | jakos jest nawet w Polsce sporo imprez typu "zawody" ktore sa masowo odwiedzane: BoulderFest, Bit&Boulder i inne. i naprawde mozna tam niesamowicie milo spedzic czas... RAZEM, a samo wspolzawodnictwo jest daleko w tle. |
| |
| zawody a wspinaczka | | bulku, zgadzam się z Tobą, że zawody są dziś okazją do tego by razem z innymi wspinaczami "niesamowicie miło spędzić czas... RAZEM", ale chyba autorowi chodzi o coś jeszcze innego. w chwili, gdy wspinaczka stanie się jedną z dyscyplin olimpijskich, dla wielu wspinaczy przestanie być jedynie "miłym spędzaniem czasu". dla wybranych zawodników wspinaczka będzie sposobem na zarabianie pieniędzy, będzie więc masowo uprawiana. ta masowość łączy się z pewnym zagrożeniem. mniejsze znaczenie będzie miał tzw. etos wspinaczki. co za tym idzie problem dopingu, który już nawet dziś istnieje, powiększy się. ciekawie na ten temat napisał Piotr Korczak. polecam artykuł: www.wspinanie.pl/serwis/200311/26balast_czy_inspiracja.php |
| |