Wspinaczka jako popularny sport, który mogą uprawiać prawie
wszyscy, ma niedługą historię. Historia sztucznych scianek
wspinaczkowych jest jeszcze krótsza. W Warszawie boom na tego typu
obiekty miał miejsce pod koniec lat 90-tych XX wieku i na początku XXI.
Wielu wspinaczy warszawskich, wychowanych na płytach ze sklejki i
chwytach z żywicy, nie pamięta, jak wyglądały początki wspinaczki
panelowej w stolicy.
W
Warszawie po stanie wojennym nie było miejsc przeznaczonych do
uprawiania wspinaczki sportowej. Warszawiacy pierwsze kroki stawiali
na ścianie Trasy Łazienkowskiej (teraz poli-milicja nie pozwala się tam wspinać), pod mostem Grota Roweckiego oraz na
zewnętrznym okamieniowaniu Muzeum Ziemi PAN pamiętającym czasy XVIII wieku. Wiele radości przynosiły również
wyjazdy „na bunkry” do Janówka (50 km od Warszawy) lub do Czosnowa (40
km) oraz do Błonia na sztuczną ściankę (nota bene ścianka w Błoniu nadal istnieje, bunkry zresztą też - polecamy).
 |
|
| Budynek Muzeum Ziemi PAN jest zabytkiem, więc wspinainie po nim nie jest dobrym pomysłem - możemy dostać na przykład mandat. Podobnie rzecz się ma z kamieniami stojącymi pod muzeum (widać je na zdjęciu) - są one pomnikami przyrody i przystawki na nich mogą się również skończyć smutno. |
 |
|
Błonie. Wielki sufit, jedna wędka - tylko dla orłów. Jeśli dopiero zaczynasz, nie poszalejesz.
|
Pierwsza, o której mi
wiadomo,
sztuczna ścianka do minialpinizmu na wolnym powietrzu, powstała na Stegnach na plecach tablicy informacyjnej. Było
tam sporo chwytów oraz okap. Jak dziś pamiętam, kiedy mój brat Adam
wciągnął mnie na linie na kilka „dobrych” metrów i kazał mi się
wspinać. Wszystkiemu przyglądała się moja zdruzgotana mama. Tu
swoje pierwsze doświadczenia zdobywali Adam Bronarski, Dawid
Kaszlikowski, Marcin Jamkowski, Gosia Kusztelak, REMI, Konrad Rutkowski
(śp.) oraz Leszek Nowak.
Pierwsza
zadaszona ścianka z prawdziwego zdarzenia została wybudowana w Wyższej
Szkole Pożarniczej. Jednak dostęp do niej mieli tylko słuchacze szkoły
oraz nieduża grupa z sekcji wspinaczkowej utworzonej w szkole. Druga
ściana była umiejscowiona na ul. Nowowiejskiej. Była ona oblegana
non-stop. Żeby wejść na parę minut trzeba było odstać w kolejce pół
godziny.
Wcześniej większą furorę robiły ścianki krakowskie. Ja skupię się jednak na rozwoju działalności warszawskiej.
„W
hali na ul. Białowiejskiej pachnie farbą, pod drewnianą konstrukcją
uwija się kilku młodych mężczyzn. Wkręcają ostanie chwyty, wnoszą
szafki na ubrania, układają miękkie materace. Śpieszą się, wielkie
otwarcie w niedzielę. Farba dopiero schnie, między panelami tu i ówdzie
prześwituje silikon. – Komercja? Nie, dlaczego – wzrusza ramionami
Michał Hordeński, który z kilkoma przyjaciółmi z własnej kieszeni
sfinansował budowę. – Nie komercja, tylko sport. Ścianka będzie działać
jak każda sala gimnastyczna: wstęp 12 zł, karnet na dziesięć wejść 90
zł. Początkujących wspinaczy będzie asekurował instruktor. Będą też
trudne drogi dla doświadczonych. Barek, prysznic – standard.
Artykuł Wojciecha Cieśli z Gazety Stołecznej
15.09.1999 r.
19
września 1999 roku otworzono pierwszą, z prawdziwego zdarzenia,
dostępną dla zwykłego śmiertelnika ściankę przy ulicy Białowiejskiej
1/3.
Oprócz zawodów ludzie
tworzący działalność organizowali również pokazy slajdów z pejzażami
Tatr, Alp i Himalajów, a także kameralne spotkania we własnym gronie
gdzie Dawid Kaszlikowski (polski człowiek pająk, który we wrześniu 1999
zdobył północną ścianę hotelu Marriott w stolicy) opowiadał swoje
przeżycia ze wspinania po skałach i wieżowcach. Ciekawy pokaz
slajdów zaprezentował również Marcin Jamkowski z pobytu w Mali podczas
zdobywania 600-metrowej wieży z piaskowca - Kaga Tondo (najwyższa z pięciu turni masywu Ręki Fatimy – jest to najsuchszy rejon na Ziemi). Odbywały
się również projekcje filmów z kultowej serii „Master of Stone” w
późniejszym czasie brytyjskiej produkcji „Hard Grit”. Do końca miesiąca
można było przychodzić za darmo. Na ściankę przychodziły tłumy. Na
ponad 200 metrowej powierzchni było 11 torów wspinaczkowych, liczne
dziurki i przewieszki. Powstała również wypożyczalnia sprzętu i barek.
Zawodowcy mieli możliwość sprawdzenia swoich sił na wymagającej dużej siły i dobrej techniki wspinaczce po suficie. Osoby o mniejszym doświadczeniu były wspierane przez
instruktorów. Dość profesjonalnie przygotowana była ściana do
trawersowania, czyli chodzenia w bok na niewielkiej wysokości bez
zabezpieczenia po oblakach i krawątkach. Wzdłuż ściany ułożono
miękkie materace, zapewniające miękkie lądowanie po opdpadnięciu.
Bezpieczeństwo wspinających się budowniczowie stawiali sobie jako
priorytet. Michał Hordeński studiując w Holandii widział
centra wspinaczkowe. Jego marzeniem było stworzenie miejsca gdzie całe
rodziny będą mogły przyjemnie spędzić czas. Centrum przyjęło nazwę
DAMIR.
2 października 1999 r.
odbyły się pierwsze zawody we wspinaczce sportowej w kategorii OPEN. W eliminacjach zawodnicy musili pokonać trzy drogi o różnym stopniu trudności.
Przejście było zaliczone jeżeli zawodnik w ciągu 10 minut wdrapał się
na szczyt podpinając się do czterech „wpinek” i dotknął punktu
kontrolnego pod sufitem. Najlepsi pokonywali dystans w około półtorej
minuty. Na najwyższym
podium stanął Dawid Skoczylas, Dawid Kaszlikowski zajął drugie miejsce, a trzecie Maciej Zapędzki. Pierwszą
kobietą była Małgorzata Kusztelak. Na zwycięzcę czekał puchar i kurtka
polarowa ufundowana przez „Sklepy Sportowe na Mariensztacie”.
Kolejne
zawody rozgrywane były w krótkich odstępach czasu. Dużym sukcesem w
organizowaniu szkoleń cieszyła się „Szkoła Alpinizmu W PIONIE”. Kolejno
co miesiąc organizowane były zawody bulderowe. Główną nagrodą były
bilety lotnicze dla zwycięzcy do francuskiej Prowansji, uważanej za
światowe centrum wspinaczki skałkowej. W sumie było sześć edycji
zawodów o Puchar Diamiru. W finale zwyciężyła Małgorzata Kusztelak i
Dawid Kaszlikowski.
Miesiąc po otwarciu ścianki na Białowieskiej, Jacek Wszoła, medalista
olimpijski, otworzył fitness klub Gymnasion. W nowoczesnym centrum
można było się wspinać na 8,5 m wysokości i 6,5 m szerokości. Jednak
cena jednorazowego wejścia 50 zł szybko odstraszyła amatorów
wspinaczki.
Następnie powstała ścianka przy ulicy Siennickiej na Pradze oraz ścianka w nowym budynku Biblioteki Uniwersyteckiej .
Dziś
największą furorę robi ścianka na Obozowej w hali sportowej "Koło".
Jest to największy obiekt w Warszawie, gdzie rozgrywane są światowej klasy zawody
bulderowe.
Artykuł zaczerpnięty został ze strony warszawskiego sklepu wspinaczkowego:
Zobacz również:
|
| DlwwaEjmKKLstNCR | | A minute saved is a minute eanerd, and this saved hours! |
| | |