z powodów niezależnych od nikogo, wpinka sie wypięła... to dlatego krzyczymy jak ktoś ładując z dołem przy pierwszym przelocie źle wpina linę do karabola, tak to już jest, w końcu na ryja polecisz.... jak to mówi Rudy "chodził z dolną, aż pierd....ną"
no i mój jedyny, pierwszy w życiu wpis na bloga poleciał w kosmos niczym Łajka radziecka, ponoć ciągle tam lata, tak jak mój wpis, gdzieś tam może jest daleko, hen...
no ale z pamięci troche przerzartej tym i owym, postaram się odtworzyć rzeczony wpis, ku uciesze gawiedzi... chciałbym też się niejako wytłumaczyć, że pisałem go pod wpływem dość silnych emocji związanych z nieudanym wyjazdem w beton, a jak wiadomo, czas leczy rany, nawet te zamagnezjowane, więc może już nie pobrzmiewać w ekshumowanym wpisie ta nuta goryczy i podkur...nana, no wiadomo...
9:00, niedziela, listopadowy poranek, słońce, no po prostu wspaniały dzień na ładowanie w betonie...
lekkie śniadanko, zielona herbata z górą cukru w termosie, ostani rzut oka na Grahama w Dosage V " ja dziś też tak będe skakać na suplemencie!" myślę sobie, pad na plecy i wyjazd...
pierwszy zły omen pojawia się obok bramy przy dużych bunkrach, terenowy samochód i koleś w moro, no i ja już wiem że się dziś nie powspinamy, pieprzeni malarze....
wpinanie się przy dźwieku rozprężającego się powietrza z ich męskich markerów nie jest miłe, w każdym razie nie pomaga przy kolejnych przechwytach...
nic nie mam do tego że panowie strzelają sobie nawzajem z pół metra w twarze, spoko, ja wisiałem na fakerze dziś, co też nie sprawia zbyt wielkiej przyjemności, nie o to chodzi... problem w tym, że jak jeden z drugim wysuszą pół literka wódzitsu, to na bank nie trafia w siebie nawzajem, o nie, wpakują pół magazynka w tą jedną, jedyną dziurkę co z niej robi się krzyż prawą ręką do kolejnej dziurki numer 3 i potem dynamiczny strzał do jeszcze jednej dziurki numer 4, co i tak jest mega wyczynem, a z tym cholerstwem ni chu ja nie trzyma, nie ma opcji, bo to zrobione z jakiejś żelatynym, potwornie śliskie gówno...
godzina, co to jest? 2 rozgrzewacze, wyczyszczenie wszystkich chwytów na suplemencie Weidera zajmuje trochę, bagatela 17 przechwytów, Easy rider cały płynie więc też wypada go osuszyc, moje 2 próby na suplemencie, 5 Johnnego na Easy riderze, jeszcze moje 2 szybciochy na wyjsciu po czerwonych i koniec... strzały stają się coraz częstrze i głosniejsze... patrzymy na siebie "cóz, na małe leciemy, ZSMG, suplement może coś w daszku będzie" chwila zastanowienia i zwijamy się...
wyjeżdzając widzimy już ze 20 kolesi ubranych jakby ich z planu czterech pancernych wyciągneli... do głowy przychodzą już tylko wulgaryzmy....
zaparkowaliśmy koło bramy, tam gdzie jest wejście na małe bunkry, pady na plecy i wchodzimy w ten korytarz co jak z Auschwitz wygląda, zrobiony z żel-betonowych słupów, siatay i drutów kolczastych na górze, miejsca tak z półtora metra, niezły klimat.... a na końcu korytarza dość niemiła niespodzianka, tablica a na niej napis:
"W OKRESIE OD 1 PAŹDZIERNIKA DO 30 KWIETNIA WSTĘP WZBRONIONY", gruby łańcuch i 3 kłódki robią wrażenie, siła argumentu... pada pomysł żeby to jebać i przeskoczyć, ale jak historia uczy, co jak co ale druty kolczaste działają, a ten to z czasów okupacji radzieckiej, albo niemieckiej albo i nawet carskiej... no więc wycof panowie...
jako że na forum publicznym nie wypada przeklinać, powstrzymam się od komentarza...
warto teraz jakąś puentę dać, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia co napisać... może że czas Janówka się powoli kończy... może że warto poszukać nowych miejscówek.... może że nie należy się przejomować notorycznymi przejawami ignorancji i arogancji... może że ten kraj jest ciutek posrany... może że... no sam nie wiem, może ma ktoś własne przemyślenia...??
mój kolega prawnik bardzo często używał takiej maksymki "pierwszy w czasie, pierwszy w prawie", no i niestety jest ona słuszna co by nie mówić, Bunkry nie są nasz, a ich... cena za jaką poszły to chyba jakieś 30 tyś pln, śmieszne swoją drogą... i prawda jest taka że pewnego dnia przyjedziemy do Janówka a tam po prostu nie będzie już tego korytarzyka, zamknął teren i ch....
3. Dodany przez: Sofia
18-04-2012 02:37
pAWQotsBZPhqHsO
My teĹź lubimu slykakÄ, jeĹli chodzi o meble dla dzieci. Kiedy byĹam maĹa miaĹÄ m takie rozkĹadane krzesĹo, szkoda Ĺźe nie przetrwaĹo dla moich szkrabf3w!Pozdrowienia!E. + 3
Tak. Dawid. PopeĂ ÂniĂ Â samobĂÂłjstwo. WĂ ÂaĂ Âciwie zrobiĂ Â to na moim blogu. Fikcja przekuĂ Âa siĂÂ w rzeczywistoĂ ÂĂÂ. Nigdy nic nie bierze siĂÂ z niczego. BojĂÂ siĂÂ dalej pisaĂÂ.
Panowie, nie zauwaĂ ÂźyliĂ Âcie waĂ Âźnego oĂ Âwiadczenia Ridla. Wreszcie przyznaĂ Â siĂ publicznie do Ă Âźycia w innym Ă Âwiecie:Ă Âźyjemy w dwĂÂłch Ă Âwiatach wy w jednym, ja razem z osobami na ktĂÂłrych siĂ wzorujĂ plus nieliczne jednostki w drugimâÂÂŚCo prawda nie poszedĂ Â na caĂ ÂoĂ ÂĂ i nie powiedziaĂ Â, kim sĂ te osoby, z ktĂÂłrymi w tym drugim Ă Âwiecie rozmawia, ale to tylko kwestia czasu.Co prawda Ă Âźycie w dwĂÂłch Ă Âwiatach spora czĂÂĂ ÂĂ lekarzy uznaĂ Âaby za , ale w tym przypadku sugerowaĂ Âbym raczej pointĂ kawaĂ Âu o migrenie