|
Autor: Tadeusz Sługocki
Na temat
treningu zostało już powiedziane, napisane i wykrzyczane chyba
wszystko. Na samej wpince doszukałem się z 5 artykułów
dotyczących tego zagadnienia. Ukazała się też niedawno świetna
książka Davida
Macià o planowaniu treningu,
więc co więcej ja mogę dodać…
Cóż,
mimo wszystko postaram się podzielić z Wami moimi przemyśleniami
dotyczącymi tego zagadnienia. Z treningiem mam do czynienia już od
6 lat, co tak naprawdę nie jest wielkim wyczynem.
Wyobraźmy
sobie przeciętnego pana X: zaczął się wspinać dwa lata temu, był
na kursie, bardzo dobrym, w Rzędkowicach, potem praca się zdarzyła
i jakoś czasu nie było... Wchodzi na wpinkę i znajduje artykuły,
dużo ich!! Ale jakoś trudno się czyta, nie za bardzo wiadomo, o co
chodzi z tą wytrzymałością tlenową i beztlenową, siłą
maksymalną, jakąś superkompensacją,
interwałami.... Zacisnął zęby i czyta, na Google sprawdza,
Wikipedia rozgrzana do czerwoności…
Zebrał
się wreszcie i pojechał na ścianę. Wchodzi, a tam na krzesełkach
siedzą takie mądrale i gadają. Jeden: a że to trening
pliometryczny sobie wprowadza, bo to takie zajebiste; na co ten
drugi: że g... prawda, on wierzy tylko w obwody, bo to engram
robi; na to jeszcze inny: że tylko żelazo i BCAA...Nasz X czytał
Wdahu, widział jak ładują na tej małej drewnianej płycie z
deskami, jak dwa karki podnoszą wszelkie dostępne żelastwo, jakie
znaleźli w BUW-ie, że aż śruby piszczą.
Po
czym jeden mądrala wstaje, wkłada uprząż i zaczyna szkolić dwie
tlenione foczki, tłumacząc jednej, jak ma trzymać linę. Do
drugiej, bezskutecznie wdrapującej się, mówi, że był tam na
górze, i że 20 centymetrowe paznokcie raczej nie pomogą we
wspinaczce na skałkę. A te kulki to tak, do łapania. O co tu
chodzi? - myśli biedny X.
Ech, no
cóż, życie. Wróćmy jednak do treningu! Z moich
własnych obserwacji wynika, że wspinaczy podzielić można na dwie
grupy: hedonistów i sadomasochistów.
Sadomasochiści
to Ci trenujący ¾ życia spędzający w ciasnych, spoconych
pomieszczeniach. Czasem na zawody wyskoczą, czasem w skały, no i
tylko cyfra, cyfra, cyfra!! Nieodłącznym wyznacznikiem tej grupy
jest też stale zadawane pytanie: ile razy dajesz ze szmaty.
Hedoniści
to grupa, która stara się czerpać rozkosz z samego aktu
wspinania, jeżdżą w białe skały, w Tatry, wysokie góry.
Zazwyczaj wędeczki sobie rozwieszą, na ścianę z rzadka
przychodzą, gardzą panelem. Trzeba jednak powiedzieć, że też
mają w sobie coś z sadomaso, bo siedzenie w tym samym ubraniu ponad
tydzień, nieogolona twarz, minus 20 stopni, zapach potu i cały czas
z tym samym facetem w małym namiocie... Ale to przecież co innego!
– tu chodzi o wielką męską przygodę w górach!
Prawda
jest jednak taka, że w końcu każdy przejdzie na ciemną stronę
mocy, w końcu każdy będzie musiał wrzucić trening, to jak z
piciem alkoholu, wiadomo – niezdrowe, są nawet tacy, co nie piją,
ale raczej dziwnie się na nich patrzy, trochę nieufnie.
„Do
czego zmierzasz?” – zapytasz Czytelniku. A no do tego, że dobrze ułożony trening, nie taki do
kasacji, ani też taki pozorny, ściemniany, jest naprawdę ważną
rzeczą. „A to niby czemu?” – rozlegną się okrzyki nawet z
najdalszej części sali. A to temu, że wspinanie jest takim dziwnym
sportem, o którym, co by nie mówić, ciągle dąży się
do jakiegoś celu, a kiedy osiągnie się go, to chce się więcej.
Dlatego właśnie powstały pierwsze szkoły wspinania, pierwsze
teorie i założenia treningu, który to ma na celu
usystematyzowanie ćwiczeń, dzięki którym rośnie moc,
wytrzymałość, gibkość, czyli ogólna sprawność
organizmu. „Bla, bla, bla” - zawołasz zniecierpliwiony -
”a gdzie konkrety?”
A więc
do dzieła; jak zacząć trenować? Postaram się to jakoś wszystko
ułożyć w jedną spójną całość, ale błagam, nie
bierzcie tego, co piszę, za absolut, za jakiś dekalog. Nie roszczę
sobie praw do wiedzy absolutnej dotyczącej takiego zagadnienia,
jakim jest trening!
1. Żeby
w ogóle mówić o trenowaniu, należy pokazywać się na
ścianie, co najmniej 2 razy w tygodniu! Może się wydać śmieszne,
że piszę coś takiego, ale to pytanie pojawia się często! Raz w
tygodniu to kpina, to nie jest trening!! Dwa razy to absolutne
minimum! Natomiast dla osób zaawansowanych, taka ilość
treningu to tylko podtrzymanie formy, choć to też kwestia osoby.
2.
Planując trening, musisz pomyśleć, jak go rozłożyć w grafiku
tygodniowym, to znaczy, w jakie dni dasz radę być na ścianie, a
jakie dni przeznaczasz na resty. Na początek polecam trening 1+2
(jeden dzień treningu + dwa dni restu). Nieco zaawansowani mogą
trenować 1+1 a nawet 2+1, lecz są to treningi już bardziej
obciążające.
3. Oczywiście musisz odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście
ważne pytanie: co chcę
osiągnąć poprzez trening?! Czym innym jest trening
wytrzymałościowy pod długie drogi w Alpach, czym innym jest
trening siły maksymalnej pod balderowy wyjazd do Fontainebleau, czym
innym jest trening pod polskie białe skały, Osp czy Siuranę, a
jeszcze czym innym jest trening pod Chorro czy Kalymnos.
4.
Zapytaj i poproś o pomoc przy ułożeniu treningu osobę, która
się na tym zna! Na ścianach w Warszawie jest wiele osób
siedzących w tym temacie. Możesz też zarzucić temat na forum
wpinki. Nie ma co się wstydzić – mało kto rodzi się z talentem
przepowiadania treningu.
5. Jeśli
jednak samemu chcesz podjąć wyzwanie układania sobie treningu, nie
narzucaj sobie kosmicznego tempa – wszystko powoli. Warto nabyć
książkę Davida
Macià „Planowanie
treningu we wspinaczce sportowej”. Kosztuje 30 złoty, naprawdę
polecam!
6. Warto
chodzić na różne ściany, aby nie zamykać się w jednej
pakerni!
7.
Należy uważać na kontuzje, które najczęściej są
spowodowane przez nałożone zbyt duże tempo treningowe. Z własnego
doświadczenia doradzę – trening na campusie odłóżcie na
później.
8. Warto
urozmaicać trening jakimiś innymi ćwiczeniami. Osobiście jestem
pod wielkim wrażeniem jogi, która naprawdę wspaniale
współdziała ze wspinam. Rozciąganie, którego tak
wszyscy unikają, skupienie się na oddechu, o którym to
absolutnie wszyscy zapominają. Oczywiście można też skoczyć na
basen, bieganie, rolki, rower, ćwiczenia aerobowe, najlepiej nie
obciążające tych partii mięśni, które katujemy podczas
sesji treningowej.
9. Rzecz
prozaicznie brzmiąca, ale ważna jak cholera! Higiena dłoni…
Paznokcie utrzymujcie krótkie. Nie zapominajcie o piłowaniu
nawarstwiających się na paluchach skórek, które podczas robienia przechwytów
(najbardziej właśnie na początku) mogą się zerwać razem z całym naskórkiem aż do żywego
mięsa. W wyniku czego powstanie makabryczna rana, a z niej dniami i
nocami będzie lać się osocze i w ogóle masakra! Kiedy
będziecie ćwiczyć raz w tygodniu na wędeczce ten problem nie
pojawi się, ale jeśli zaczniecie ładować częściej, to na bank,
zaboli! Lepiej przeciwdziałać niż potem leczyć.
10.
Dobrze jest trenować z kimś. Wiem, że niektórzy wolą w
samotności szlifować moc, ale ładując z kolegą zawsze się
nakręcacie, nie odpuszczacie!
Tyle,
jeśli chodzi o słowo wstępu. W następnym artykule postaram się
rozpisać przykładowy trening dla początkujących i średnio
zaawansowanych łojantów.
Zapraszam
do dyskusji, piszcie swoje pytania, uwagi, krytyczne opinie!
Tadeusz Sługocki
Zobacz również:
|
| fota | fota tak trochę ad hoc, ten pan ma zdecydowanie za duże nogi!!  |
| |
| tekst | fajny pomysl z takim tekstem ale jednak nie wyszlo ci to hmm... spojnie. moze to tylko moje wrazenie ale ogolnie ten tekst jest "pomieszany". zostawic trzy akapity, polowe punktow i zostanie to co jest naprawde istotne w tym artykule. moze uwagi stricte do treningu: - zaczyna sie od celu treningu. celu tzn co ma mi trening dac. konkretnie (liczby?!) tak zeby sie dalo to ocenic po okresie treningu.. - zapomniec o ksiazce Davida. tzn mozna ja przeczytac ale ona niewiele wyjasnia. planowanie treningu jest tam wspomniane ale wcale nie wyjasnione. brak m.in. opisu jak tworzyc cykle treningowe, sa tylko ich przyklady - dosc mocno wyrwane z kontekstu. za to przydac sie moze bo pokazuje jak wiele czynnikow jest istotnych w treningu - to raczej adresowane do zaawansowanych.. |
| |
| od autora, czyli pierwsze wyjasnienia!! | 1) tekst nie jest spojny, wiem, napisalem go tak bo szczerze mowiac mysle i pisze troche niespojnie, jakos tak... prawda jest tez taka ze tekst zostal lekko poprawiony, za co dziekuje, i tez uwaga o niespojnosci i pomieszaniu miala miejsce!! zostaly tez wyrzucone wszytkie wielokropki, ktore uwielbiam... 2) artykul nie jest instrukcja, wiec pozwolilem sobie na luzne przemyslenia, tak rzucone sobie, po prostu... 3) liczby?? ale chodzi ci o miejsce w zawodach, poprawiony OS, RP, czy ilosc ruchow na obwodzie?? co ma ci dac trening sam sobie ustalasz... 4) ksiazka Davida Maciŕ jest zajebista, choc ma wady, nie przecze, jest chaotyczna, niespojna, wyjasnia tylko polowicznie niektore zagadnienia, wiec jak dla mnie idealna 5) konkrety dam w nastepnym artykule, cierpliwosci!! |
| |
| re | w takim razie niespojnosc juz sobie odpuszczam. choc fajnie by bylo jakby w tym temacie - zachecajacym i namawiajacym do przydatnosci treningu napisac cos konkretnego i solidnie przedstawiajacego temat... ;P tez lubie wielokropki... ;D uwazam ze trening sklada sie z trzech czesci: - oceny mozliwosci osoby zaczynajacej trening - treningu wlasciwego - ocena efektow treningu a planowanie treningu zaczac nalezy od postawienia sobie celow. czyli tego co chce (i licze ze moge) osiagnac dzieki treningowi. i nalezy to powiedziec nie w postaci - byc lepszy w OS, tylko konkretnie ile chce zrobic. oczywiscie miarka moze byc rozna i scisle indywidualna: rp,os,zawody,drag,campus,przyblok,czasowka,wymyslony boulder, wymarzona droga itd. uwazam ze jest to _bardzo_ _wazny_ punkt w planowaniu. to pozwala ukierunkowac trening, motywacje a na koniec ocenic czy sie udalo oraz (!) wyciagnac wnioski czemu (tak/nie). naprawde ksiazki Davida _nie_ _polecam_ nikomu kto nie zajmowal sie planowaniem treningu i treningiem samym w sobie - moim zdaniem wprowadzi sie tylko w blad! to juz lepsza jest wiekowa "wspinaczka trening i praktyka" - ona ladnie wprowadza w temat i wmiare calosciowo wyjasnia wlasciwe podejscie do trenowania. no ale jej wada jest "nieaktualnosc" kilku konkretnych porad treningowych. ksiazke Davida za to polecam instruktorom i pasjonatom treningu, oraz zawodnikom przez nich trenowanym. ja jestem z definicji niecierpliwy wiec spiesz sie z konkretami ;P pozdr |
| |
| no to dalej... | oczywiscie cel trzeba sobie postawic, tylko jestem troche sceptyczny co do stawiania sobie jakis konkretnych celow, jesli na poczatku celem samym w sobie jest po prostu ladowanie i przyzwyczajenie organizmu do tak specyficznego wysilku jakim jest wspinanie... oczywiscie bardziej zaawansowani lojanci wiedza ze bez postawianie sobie konkretnego celu, trening mozna traktowac jak ogladanie kreskowek, fajne tyle ze malo z tego jest... a czasem cel trzeba sobie wymyslec, zeby ladowanie, ktore przeca jest juz niejako rytualem mialo sens (dlatego wlasnie w okresie zimowym jest taki wysyp wszelakich zawodow) poza tym kazdy czlek jest inny i powiem Ci ze jak teraz patrze na moja sekcje, ktora to dopiero co ruszyla, widze jak ogromna role graja predyspozycje i determinacja... dlatego tak naprawde nikt nie wypisze ci recepty jak zrobic to czy to, trza ladowac, ale ladowac z glowa!! masz racje co do ksiazki Davida Maciŕ, dla mnie jest mega, bo w temacie siedze i wiem o co mu chodzi, ale nie kazdy ja ogarnie... czesc druga artykulu pojawi sie pewnie po swietach, bo i po co pisac konkrety jesli po swietach i tak wszyscy beda obrzarci jak swinie... ;D |
| |
| pytanko | ad 9)ie zapominajcie o piłowaniu nawarstwiających się na paluchach skórek agnezji po przeciwnej stronie paznokcia? moze banalne pytanie ale warto wyjasnic watpliwosci  |
| | |
| skóra | | Mam nadzieję, że w Święta skończę artykuł o pielęgnacji skóry rąk. Tam Twoje wątpliwości powinny być rozwiązane. |
| |
| Po części | | Witam.. poczatkowo komediowy artykul, ale w dużej mierze zawierający prawde, chociaz w wielu kwestiach sprzeczny z ideą planowania treningu przez wielkich, doswiadczonych wspinaczy siedzących w owym temacie od kilku ładnych lat.. Nie dla kazdego jest odpowiedni, nie kazdy bedzie wiedzial jak sobie przełozyc wyzej zawarta wiedze.. Zagłębiajac sie w temat wszystko trzeba ba przełożyc i urozmaicic na napychajać artykuł szczegółami, jakze istotnymi do łojenia w skale na panelu. |
| |
ja tylko dodam ze ksiazka Erica Horsta: "Jak poprowadzic VI.4" jest chyba lepsza na poczatek. Tytul moze byc mylacy - po prostu wg autora KAZDY moze robic VI.4. a rady sa zarowno dla poczatkujacych jak i zaawansowanych. pozdrawiam |
| |
| ale z ciebie seksista, hehe, prawdziwa męska przygoda i tlenione foczki - baaardzo humorystyczne akcenty, zdradzające jednak ogląd rzeczywistości autora, gdzie ty się wspinasz? żenada... |
| |
| ?? | | cruximago nie wiem za bardzo o co chodzi, ale generalnie niezle mnie rozbawil twoj wpis... serio... |
| |
| FwmZvgjOHiZufaBZe | | Way to go on this essay, hepeld a ton. |
| |
| qcVPndrAtCzwt | | W4mcXe bzzooiqimtqa |
| |
| sCXykHMmj | | NG5R2f qblmzqicddmn |
| | |