Advertisement

Dla początkujących
Menu
Strona główna
Aktualności
Artykuły
Filmy i zdjęcia
Społeczność
Ogłoszenia
Forum
Linki
Wyszukaj
Warszawa
Gdzie się wspinać?
Topo
Instruktorzy
Sekcje
Logowanie
climb.pl
szkoła językowa francuski hiszpański warszawa
Ankieta
Najlepsze skały w Europie:
Polska
Francja
Hiszpania
Włochy
Niemcy
inny kraj
nie lubię skał w Europie
Wszystkie ankiety
Stworzone dla:
Mozilla Firefox
feed image
Najczęściej czytane artykuły
Tagi artykułów
9b asekuracja bali bezpieczeństwo bulder buty dws dziecko francja historia hiszpania karabinek kobieta kontuzja kusztelak kwas mlekowy leczenie lina męski szowinizm nowowiejska ondra początkujący przyrząd psychologia siurana skóra sprzęt technika trening troczek uprząż warszawa wdahu wolski zawody
Pozer, bularz czy pięknoduch?
Tagi: wdahu  psychologia
Redaktor: mik6e 19-05-2008  (zmieniany: 02-12-2008)

Pozer

Nazwa Pochodzi od słowa "pozorant". Jest to zazwyczaj jegomość (choć zdarzają się również i panie), u którego czynności wspinaczkowe przebiegają odmiennie niż u większości typowych wspinaczy. Wyróżniamy zazwyczaj trzy podstawowe fazy pozerstwa.

pozer.png Faza 1: Prezentacja

Pozer przybywa na ścianę (rzadziej w skały) odpowiednio oszpejony. Od niechcenia wyciąga z plecaka (tak, aby wszyscy widzieli) najnowszy model zakrzywionych butów wiadomej firmy, narzekając przy tym na nietrwałość i ogólną kiepską jakość rzeczonych butów oraz głośno zapowiadając kupno nowszego, jeszcze bardziej wyjebiście-ekstremalnego modelu. Oprócz butów, pozer obowiązany jest posiadać kilka woreczków na magnezję (Mammut, Prana, w ostateczności Beal) pasujących kolorystycznie do zestawu bularek Lost Arrow, dodatkowo fajne porcięta Snapa, oraz zaplastrowane wszystkie palce, nadgarstki, tudzież stawy inne. Co istotne, ubranie powinno być tak dobrane i skrojone, aby odsłaniać wszystko to co wedle naszego bohatera warte jest pokazania gawiedzi: a to jakąś zgrabny bicepsik, a może opalony kawałek motylka, no ewentualnie jakiś fikuśny tatuażyk. Równocześnie odzież wierzchnia musi maskować wszelkie niedociągnięcia tego ciała prawie-że-doskonałego - czyli głównie wałeczki tłuszczu to tu, to tam. Zestaw małego pozera uzupełnia banan (sztuk dwie), red-bull, Powerball oraz, obowiązkowo, pucha aminokwasów w czopkach (przecież on tak ostro ładuje!).

Faza 2: Komentarz

Gdy pozer zaprezentuje już wszystko, co miał do zaprezentowania, przystępuje do wygłaszania swoich złotych myśli i uwag. Cel tych komentarzy jest dwojaki. Po pierwsze, zaprezentować siebie w jak najlepszym świetle, po drugie zdyskredytować konkurencję. "Kurwa, i to ma być przystawka?! Toż to chamskie bularstwo, ułożone pod ciebie, facet. Ale ja tu mam taki mały projekcik. Dziś jestem trochę nie w formie. No wiesz, strasznie ostatnio przeładowałem na drągu z 100kg żelaza, a później jeszcze waliłem całą noc spirytus przemysłowy, więc dziś nie będę próbował, ale ty się przystaw. W sumie jest łatwiutki. Spadam z ostatniego ruchu, ale tak naprawdę to się jeszcze nie przystawiłem. Ten ruch przypomina trochę to moje ulubione 6.5. Oj, coś ci chujowo idzie, spróbuj zadać to technicznie. No nie, no kurwa, i to ma być technika? Jakby ja tak wierzgał nogami, to nigdy nie przewędziłbym tego 5.5+. etcieteraetcieteraetcietera."

Faza 3: Działanie

Następnie pozer przystępuje do działania, czyli przywdziewa wszystkie swoje bajeranckie badziewia i zaczyna spacerować. Spacer jest bardzo ważną formą działania, gdyż pozwala pozerowi przyjrzeć się innym wspinaczom z wyrazem odpowiedniego politowania i pogardy na twarzy. Gdy już sobie wszystko obejrzy, rozpoczyna rozgrzewkę polegającą na zdjęciu bularki i zmierzeniu obwodu swojego bicepsu. Pozer, teraz już rozgrzany, zaczyna poszukiwać obiektu swojego działania. Skoncentrowany, lustruje wzrokiem ścianę i jej otoczenie, aż w końcu jego błękitne spojrzenie odnajdzie CEL... Cel, czyli nieświadomą, młodą i ponętną Wuefistkę, którą pozer ma zamiar trochę ośmielić i odrobinę uświadomić. Poopowiada jej zapewne o swoich extremach (przewędkowanych prawie w ciągu), o ostrym reżymie treningowo-dietetycznym, o chujowości innych kolesi z pakerni, o tym jaki to on jest silny i jaki odważny, no może nawet zademonstruje jej kilka przechwytów na trawersie, skwapliwie spotując ją przy każdym odpadnięciu. Poźniej pójdą razem do szatni, ona szczęśliwa, że wzbudziła zainteresowanie tak świetnego wspinacza, on zadowolony, że kolejny dzień treningowy przyniósł zamierzone rezultaty.

Bularz

Homo Bicepsus (od buła, sl. biceps), synonimy: kafar ponury, brytan, paker, zwierz, mięśniak, koksownik, Krzysztof G., trzy głowy

Image5.png Wygląd

Jak rozpoznać bularza? No cóż, nie jest to zbyt trudne, gdyż gabaryty jego ciała nie pozostawiają cienia wątpliwości co do tożsamości wzmiankowanego osobnika. Na pierwszy rzut oka poraża nas dramatyczna dysproporcja pomiędzy dolnymi i górnymi partiami ciała. Klata dwu-, trzykrotnie większa do przeciętnej, ramiona karykaturalnie muskularne, oraz plecy o połaci do dwóch hektarów - prawdziwe monstrum ludzkie. Jednak jego nogi przypominają raczej dwa zasuszone, rachityczne badylki. Tak charakterystyczny niedorozwój nóg spowodowany jest zupełnym odrzuceniem przestarzałego modelu kulturowego pt.: "precyzyjna praca nóg - podstawą wspinania" i zastąpieniem go teorią, którą można streścić w następującym stwierdzeniu: "Gdybym, kurwa, nie kombinował tak nogami, to bym się nie zjebał!" Aby dokończyć charakterystykę ogólną, należy wspomnieć również o małej główce doczepionej gdzieś nad klatką piersiową. Jej niewielkie rozmiary podyktowane są przystosowaniami ewolucyjnymi (ten organ okazał się zupełnie zbędnym w naturalnym środowisku bularzy) oraz, jak dowodzą niektórzy neurolodzy, zgubnym naciskiem wywieranym przez bułę na przysadkę mózgową.

Obyczaje

Bularze są stworzeniami stadnymi. Łączą się w duże grupy składające się z osobników o podobnym wyglądzie. Ewentualni nowi członkowie grupy są akceptowani jedynie, gdy wykazują zdecydowane tendencje do bularstwa. Odmieńcy traktowani są z dużym lekceważeniem lub nawet z pogardą wyrażaną okrzykiem: "Eeee, cienias!". Życie bularzy koncentruje się wokół tzw. "boulderingu", czyli dość bezsensownego wdrapywania się na drewniane konstrukcje, tylko po to, aby w następnej chwili runąć w dół na materace. Ten rytuał stanowi prymitywną formę udowadniania swojej męskości, możliwe, że kompensuje on również niewielką proporcjonalnie liczbę osobników płci żeńskiej wśród bularzy. Wzmiankowany rytuał jest również podstawą hierarchizacji stada. Z naszych obserwacji wynika, że najwyższą pozycję w grupie piastują ci, którzy wdrapują się najlepiej, jednak dokładne kryteria oceny jakości boulderingu nadal pozostają kulturową zagadką. Pomimo życia w dużych grupach, bularze są osobnikami zaskakująco niekomunikatywnymi. Interakcja oralna ogranicza się do pojedynczych zwrotów w stylu: "Te, dajesz!", "Fuuuuuuck!", "W pizdu!", "Ee, trudne!", "Phi, łatwe!" oraz "Spierdalaj!".

Osobowość

Zasadniczo wspinaczkowa, o tendencjach fanatycznych i psychomaniakalnych ("jak nie załoję, to zabiję!"). Duże amplitudy emocjonalne, od skrajnej euforii do ciężkich stanów depresyjnych, w zależności od powodzenia, lub niepowodzenia w boulderingu. Zauważalne są również wyraźne skłonności do zachowań infantylnych (część z nich bawi się zabawkami dla dzieci od lat 3, tzw. "gniotkami").

Po Bularzu i Pozerze nadszedł czas na opisanie kolejnego zwierzęcia skalnego, a mianowicie Pięknoducha.

Pieknoduch 

O istnieniu tej niezwykłej aż do bólu istoty wspomina już sławny badacz zagadnienia Piotr Korczak w swoim wiekopomnym dziele "Dolinie Białej Wody". Niestety, skala zjawiska w czasach Korczaka jest niczym w porównaniu z dniem obecnym. Dzisiejszymi czasy pięknoduchy rozpanoszyły się we wspinaniu jak nigdy. Są wszędzie i zawsze mają coś do powiedzenia. Aby uczulić Was, a równocześnie przestrzec przed pięknoduchami, które lubią niepostrzeżenie zachodzić ludzi od tyłu i gwałcić ich przez ucho, omówimy dziś kilka najważniejszych cech gatunkowych.

Cecha1: Poczucie misji.

Tak jak większość prawdziwych polako-romantyko-katolików, każdy pięknoduch zdaje sobie sprawę ze swojej roli dziejowej. I ten właśnie osobisty mesjanizm owocuje pieniactwem w stylu rozpasanej biurokracj i PZA, nie kończących się rozporządzeń, poronionych licencji, absurdalnych kursów, ograniczeń (formalnych), ograniczników (wspinaczkowych) etc etc. Każdy prawdziwy pięknoduch nie spocznie, dopóki nie posadzi swojej wcale nie tak znowu szczupło-wspinaczkowej dupy na stołku jak najwyższym i dopóki nie wprowadzi w życie swojej "wizji" ulepszenia=spieprzenia wszystkim życia najlepiej za pomocą 0,00765 punkta, czy regulaminu określającego, jaki odcień powinna mieć magnezja.

Cecha 2: Wrażliwość duszy.

Granicząca z histerią wrażliwość oraz ogólna delikatność. Pięknoduchy są niezwykle delikatnymi istotami, aż dziw bierze, że wybrały sobie tak nieprzyjemno-brudną dziedzinę jak wspinanie. "Oh, jak ty brzydko mówisz. Ja słuchać tego nie mogę, oj", "Aj, jak tutaj brudno, w tych krzakach, ja spać tu nie mogę, muszę camping mieć", "Ta muzyka to łomot jakiś, nie macie czegoś bardziej melodyjnego, Ricky Martina może, czy U2?" Gorzej jak dobierze się taki jeden z drugim do funkcji kierowniczych, a wtedy szybko zmienia ton na: "Na zawodach organizowanych przez Polski Związek Alpenismu wulgaryzmy są surowo zakazane pod groźbą natychmiastowej dyskwalifikacji". No cóż, nic dziwnego, że ten pan nie rozumie "kurw" wszelkiego gabarytu latających pod sufitem. Ten pan nigdy nie próbował ruchów kurewsko trudnych, a więc nie wie, że przy ruchach kurewsko trudnych nie wypada wykrzykiwać nic innego jak tylko "KURWA".

Cecha 3: Romantyzrn zaszczepiony.

Pięknoducha charakteryzuje romantyczno-ckliwe podejście do wspinania. Jak pięknoduch pojedzie na Łesta, to zamiast wspinać się spaceruje po plaży, zwiedza, gapi się na zachody słońca, a przede wszystkim wzdycha i wzdycha i wzdycha: "ach jak tu pięknie, jakie zachodzące słońce, jak ślicznie, ach". Co gorzej, po przyjeździe do domu pięknoduch nie robi nic innego tylko męczy wszystkich swoimi niekończącymi się opowieściami o tym jak tam pięknie, jak fajnie, jak ciepło, jak... (rzygać mi się już chce). A do tego nieodzownie sterty zdjęć: tutaj pięknoduch pod drzewem, tutaj na plaży, tutaj na włoskiej uliczce, tutaj pod katedrą. A skały, no cóż ze skał jest jedno zdjęcie, ale jakieś takie niewyraźne, jakby trochę rozmyte.

Cecha 4: Najpiękniejszy, Najważniejszy, Najlepszy.

Egzystencjalną postawę pięknoducha wobec wszechświata można scharakteryzować najkrócej jako 3xN: Najpiękniejszy, Najważniejszy, Najlepszy. Oficjalnie - skromność absolutna, ale jakby to tylko było możliwe zaplakatowałby swoją podobizną wszystkie możliwe tablice ogłoszeń, strony internetowe, galerie, czy słupy ogłoszeniowe. Śmieci nie wyniesie, bo to poniżej jego godności i powagi pełnionej przez niego odpowiedzialnej funkcji. No, a że jest najlepszy to oczywiste, wystarczy tylko posłuchać jak udziela porad początkującym ("Najważniejsze są 3 punkty podparcia").

Cecha 5: Pieniactwo.

No i oczywiście pieniactwo. Pięknoduchy lubią mówić, najlepiej o sobie. Lubią mówić dużo i pięknie i zupełnie bez sensu. Najważniejszym tematem monologowania pięknoduchów są ich własne dokonania - a to jak na McKinley' a wchodził (choć nie wszedł), a to jaka ta droga łatwa (choć cienko na niej pierdział), a to jak w zawodach startował, choć zajął 38 miejsce.

Cecha 6: Hipokryzja.

Pięknoducha cechuje dość paradoksalno-schizofreniczne rozdwojenie jaźni, w szczególności w stosunku do innych wspinaczy. Podchodzi pięknoduch do grupy wspinaczy i pierwszym niezdrowo podekscytowanym pytaniem jest: "No i co padło" (tak jakby to kogoś tak naprawdę obchodziło). Jeśli odpowiedź brzmi: "Ta droga, którą nam poleciłeś jest dość trudna i nie bardzo nam na niej idzie" - wtedy pięknoduch zaczyna promieniować, udziela ojcowskich porad, pociesza, gładzi po główce, miodem obcieka, a za każdym razem podkreśla, że jak on prowadził tą drogę to ona wcale taka trudna mu się nie wydawała. Jednak, gdy padnie odpowiedź: "No cóż ta twoja droga to żaden ekstrem, jest co najmniej o jeden stopień łatwiejsza, a do tego brzydka taka jakaś" - wtedy pięknoduch traci humor, naburmusza się, natychmiast odnawiają mu się jakieś kontuzje, a i dzień ma słaby.

Profil psychologiczny: jak jednoznacznie stwierdzają uznane autorytety pięknoduchostwo może mieć dwie podstawowe przyczyny: kompleks za małego członka lub traumatyczne przeżycia z dzieciństwa polegające na byciu notorycznie gwałconym przez szkolnego woźnego z podstawówki. I tu was mamy pięknoduchy!

(źródło: boskie wdahu

creative_commons.gif

 


Zobacz również:





Komentarze (1)
RSS komentarzy
1. Dodany przez: Tede03-11-2008 14:18
si!!
"No cóż, nic dziwnego, że ten pan nie rozumie "kurw" wszelkiego gabarytu latających pod sufitem. Ten pan nigdy nie próbował ruchów kurewsko trudnych, a więc nie wie, że przy ruchach kurewsko trudnych nie wypada wykrzykiwać nic innego jak tylko "KURWA"."  
 
amen!!
 

Napisz komentarz
  • Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • Komentarze zawierające reklamy będą usuwane.
Podpis:
Tytuł:
Komentarz:



Anty-spam: Code

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Top! Top!