|
To, co napiszę, może wydać się wielu osobom głupie, ale Kobiety są inne.
Może nawet pod wieloma względami lepsze od nas - mężczyzn.
Spoglądając jednak z męsko-szowinistycznego punktu widzenia na wspinaczkę, nie mamy się
o co, panowie, martwić - ekstremy i coraz wyższy poziom trudności
wyznaczamy my. Jak długo tak pozostanie? Trudno powiedzieć. Dane
liczbowe, które zaraz zaprezentuję, są nieco niepokojące.
Zespół naukowców z USA przeprowadził badania nad
grupą 39 (21 panów, 18 pań) mocnych dziewcząt i chłopców,
startujących w półfinale Pucharu Świata we wspinaczce
sportowej. Siedmiu panów i sześć kobiet z tej grupy
zakwalifikowało się do finału. Celem badania było stworzenie antropometrycznego profilu elity mężczyzn i kobiet
uprawiających na poziome wyczynowym wspinaczkę sportową.
Mierzono wiek, lata doświadczenia wspinaczkowego, wzrost, masę
ciała, stosunek wzrostu do masy, sumę pomiaru siedmiu fałd
skórnych,
zawartość procentową tłuszczu w ciele, masę wolną od łuszczu,
przepływ krwi w ramionach i rękach za pomocą pletyzmografu, uśrednioną
dla obu dłoni siłę ścisku, siłę ścisku w stosunku do masy
ciała i umiejętności wspinaczkowe wyznaczane przez
najtrudniejszą poprowadzoną drogę.
Wykazano w ten sposób, że czołowi wspinacze są raczej
drobnej i średniej postury ze szczególnie niską procentową
zawartością tłuszczu w organizmie, średnią siłą ścisku i
wysokim stosunkiem siły tegoż ścisku w stosunku do masy ciała (w
porównaniu ze sportowcami z innych atletycznych dyscyplin
sportu). Nie jest to nic rewelacyjnego – do podobnych wniosków
można dojść jeżeli przyjrzymy się sylwetkom zawodników –
duża część z nich jest zabiedzona i wyżyłowana. Ale lećmy
dalej.
Wartości pomiarów wzrostu do masy i procentowa zawartość tłuszczu u mężczyzn były bardzo zbliżone do wyników, jakie uzyskano badając kobiety.
Ale nie ma cudów, kobiety są z natury trochę słabsze i jest to ich cecha biologiczna. Badanie to pokazuje, że redukcja masy ciała i procentowej zawartości
tłuszczu są dla niewiast szczególnie ważne. Dowodzą pośrednio również, że kobieta teoretycznie może
(należałoby podkreślić „teoretycznie może”) osiągnąć
podobny poziom co mężczyzna. Sukcesy kobiet w ciągu kilku
ostatnich lat wydają się to potwierdzać – panie znacznie
zbliżyły się do poziomu mężczyzn pod względem trudności
prowadzonych dróg. Ale, panowie, nie ma się czym jeszcze
martwić – ciągle jesteśmy lepsi.
Antropologią fizyczną przestawano się zajmować pod koniec XIX wieku. Większość badań zarzucono po wybuchu II wojny świarowej. Nikt już nie gania "urodzonych przestępców" z wzoru Lombroso. Coś może w całej teorii jest, ale człowiek nie składa sie tylko z kupy mięśni, kości i ścięgien. Wydaje mi się, że motywacja i wola walki są w zdobywaniu szczytu równie ważne. Psychika to podobno domena kobiet. Niektórzy twierdzą, że ostatnio mamy do czynienia z dezawuacją męskości. Wszystko spowodowane ma być tym, że nie radzimy sobie w świecie, który de facto sami stworzyliśmy - dopada nas stres i związane z nim kompleksy, impotencja... Niektórzy dają jednak radę.
Wniosek jest taki, że szanse nie są tak nierówne jak do tej pory myślałem. Pewnie niedługo zaczną być organizowane zawody o formule koedukacyjnej i ostatecznie zakwestionowana zostanie słuszność mojej życiowej maksymy - prawdziwa siła techniki się nie boi. Abstrahując od fizjologii i takich tam pseudonaukowych wywodów, płeć brzydka może
chyba być spokojna. To my od kilku tysięcy lat stawialiśmy
się przed wyzwaniami (czasami głupimi, jak wojny) i, mimo drobnych
problemów, nadal wyznaczamy we wspinaczce regóły gry. Kobiety z natury nie są
wojowniczkami.
Boję się jednak takich rewolucji:
Autor artykułu:
Męska Szowinistyczna Świnia (MSŚ)
(źródło: http://www.climbing.com.au )
Zobacz również:
|
Hm, moim zdaniem może(!) dojść do wyrównania poziomów. Ewolucja nigdy się nie zatrzyma, a my kobiety, bardzo dążymy do tej zmiany. Nie tylko w kwestii wspinania, ale też codziennego życia. Stajemy się co raz bardziej niezależne i samowystarczalne. Nie jestem pewna czy to takie dobre, bo wiąże się z utratą wielu kobiecych przywilejów, ale cóż... coś za coś Bradzo fajny artykul |
| |
| Masz rację, ale... | Na medycynie uczą nas, że o ile facet rzeczywiście jest silniejszy, to kobieta jest zdecydowanie bardziej wytrzymała, lepiej się przystosowuje do zmian środowiska i bardziej zdeterminowana w ekstremalnych sytuacjach, ponieważ musi przeżyć, żeby zapewnić byt dzieciakowi. W światku naukowym to jest traktowane jako mniej więcej taka sama oczywistość jak to, że faceci są silniejsi. Ciekawe czy jakiś badacz rozpatrywał to też z tej strony. A przykład, o którym słyszałam, to aklimatyzacja do wysokości - podobno najszybciej przychodzi to kobietom w średnim wieku Czytałam też artykuł o tym, że kobiety, szczególnie te mniej zaawansowane, wspinają się inteligentniej i lepiej oszczędzają swoje siły więc robią lepsze drogi niż wskazywałaby na to ich siła. No... i możemy tutaj to, że statystyczna dziewczyna jest bardziej rozciągnięta niż facet, chociaż wyrównuje się to podobno z poziomem mężczyzn jeśli chodzi o czynne rozciąganie [takie gdzie musisz sie rozciągnąć siła swoich mięśni]. No dobrze już koniec Myślę,że mimo wszystko nie ma co konkurować ze sobą, pobijanie własnych rekordów jest chyba wystarczająco zajmujące, wciągające, [tu wstaw własny przymiotnik]. Chociaż muszę też przyznać, że takie artykuły jak ten świadczą przede wszystkim o pewnym męskim.... strachu, z którego chyba nawet mam satysfakcję ]:-D |
| |
| eugfBjkSe | | I really apperctiae free, succinct, reliable data like this. |
| |
| xgEqTxYIUgiWRK | | gxUxCJ gkxpnkwiphmc |
| | |
| PkTwnEHntQbFozcn | Wojciech Klosowski pisze:Dodajmy jeszcze: tradycja polskich muzuĂ
ÂmanĂÂłw, to gĂ
ÂĂÂłwnie tradycja tatarska. Tatarzy, wyznawcy islamu sunnickiego, pod wzglĂÂdem wielu zwyczajĂÂłw rĂÂłĂ
ÂźniĂÂ
siĂÂ wyraĂ
Âşnie od nowszej imigracji islamskiej (w duĂ
Âźej czĂÂĂ
Âci szyickiej). MiĂÂdzy innymi noszenie hidĂ
Âźabu przez kobiety tatarskie ogranicza siĂÂ prawie wyĂ
ÂĂÂ
cznie do okazji religijnych, natomiast nie ma zwyczaju noszenia hidĂ
Âźabu na co dzieĂ
Â. www.insurquotescenter.com/ |
| |