Spadasz z drogi lub bulderu, znajomi patrzą, a ty nie wiesz co
powiedzieć. To typowa sytuacja, o której nie wiedzieć czemu milczą
podręczniki psychiatrii. Redakcja WdAhu postanowiła, jak zwykle, przyjść z pomocą wspinaczom, którzy jak mało kto słyną z braku elokwencji. Oto kilka najpospolitszych i parę oryginalnych usprawiedliwień.
Wystarczy zapamiętać parę z nich i używać do woli wymiennie.
Copyright
nie obowiązuje. Uwaga, niektóre usprawiedliwienia są tak dobre, że samemu można w nie
uwierzyć. W przypadku przedawkowania radzimy skontaktować się lekarką
lub farmaceutką lub przerzucić się na łatwiejsze drogi, ewentualnie
zmienić trenera lub terapię.
1. "słaby jestem dzisiaj" - absolutny klasyk gatunku,
podkreśla że kiedyś byliśmy dobrzy. Niestety nadaje się do zastosowania
tylko dla wspinających się dłużej niż od wczoraj, którzy kiedyś robili
drogi co najmniej o ćwierć stopnia mocniejsze.
2. "coś tu się urwało"
- szczególnie godne polecenia na onsajcie, zawsze aktualne, w dodatku
potencjalnie możliwe, podkreśla że bardzo chcieliśmy, mieliśmy
możliwości, a tu masz.
3. "chyba kontuzja mi się odnowiła"
- mówiąc te słowa wykrzywiamy twarz w grymasie bólu i łapiemy się za
stosowną część ciała (własną). Dobre na wyrwanie miłosiernej
samarytanki lub przystojnego doktora.
4. "nienawidzę tej jebanej polskiej skały"
- idealne dla kogoś kto był za granicą więcej niż dwa razy, najlepiej w
tym roku. Dyskretnie zaznaczamy, że za granicą taką drogę to
zrobilibyśmy spoko ale w Polsce to nie ma szans.
5. "za zimno lub za ciepło dziś"
- dobre, działa prawie zawsze gdy temperatura inna niż odpowiednia
(czyli taka jak w czasie próby), dla podkreślenia ubieramy się lub
rozbieramy. Można wspomnieć o krajach z dłuższym sezonem wspinaczkowym
niż Polska.
6. "kurwa, ten spit się rusza!" - mówimy i
wycofujemy się, zawsze aktualne bo jak wiadomo większość spitów się
rusza. Znowu zostaliśmy pokonani przez zewnętrze siły na które nie ma
rady.
7. "ale brzydka droga" - perfekcyjne dla miłośników
sztuk pięknych. Aby podkreślić obrzydzenie szybko się przewiązujemy i
ze zdegustowaną miną zjeżdżamy. Niekoniecznie musi to być droga pokryta
liśćmi i porostami, z ruchomymi chwytami i lustrzanymi stopniami bo
uroda drogi i partnera to na szczęście względne kryteria z których nie
musimy się przed nikim tłumaczyć.
8. "ale głupia droga" -
to zasłużona, absolutnie obiektywna opinia o bezsensownej drodze, na
której chwyty i stopnie nie dostosowały się do naszego pomysłu jej
pokonania. Skoro ona tak to my z niej zjeżdżamy.
9. "to ma być VI.3! ten [tu nazwisko autora drogi np. Stefana] jest popierdlony"
- tym sposobem łatwo przerzucamy całą odpowiedzialność za niezrobienie
drogi na jej autora, jego wina wydaje się oczywista dla wszystkich.
Możemy pokazać jak bardzo mały jest chwyt lub jak bardzo nie ma stopni.
10. "brakuje mi 2 cm"
- mówimy po kolejnej próbie sięgnięcia i zwisamy z wyrazem bezradności.
Wszyscy wierzą bo nie przesadziliśmy za bardzo, no i przecież nic nie
da się zrobić gdy brakuje, nie wszyscy muszą widzieć że tą drogę zrobił
niedawno 9latek. Nie nadaje się dla osób o wzroście powyżej 175 cm.
Po odwiązaniu się od liny oddalamy się od miejsca upadku z godnością,
nie wygłaszamy samokrytycznych uwag w rodzaju "ale mi forma spadła" bo
to niczemu nie służy i donikąd nie prowadzi. My i otoczenie pozostajemy w przekonaniu, że jesteśmy dobrzy i o to chodziło od początku.
Radosnego spadania!
(źródło: boskie wdahu no. 20)
Zobacz również:
|
| genialne | genialne w swojej prostocie... aż wstyd się przyznać ile to razy człowiek tego typu bzdury wygadywał  |
| |